Monika i Zbigniew, razem 5 miesięcy

Monika, nauczycielka
Po śmierci męża długo utrzymywałam, że nigdy już z nikim się nie zwiążę. Nie byliśmy małżeństwem idealnym, ale jednak gdy jest się z kimś ponad 20 lat, to potem siłą rzeczy odczuwa się ogromną pustkę. Miałam niecałe 50 lat, dzieci już dawno wyprowadziły się z domu, a ja zostałam z kotem i psem. Po 3 latach bycia wdową, córka mocno zaczęła sugerować, bym otworzyła się na nowe znajomości. Myślałam, że dla mnie nie ma już szans – gdzie ja w tym wieku poznam kogokolwiek. Od lat pracowałam z tymi samymi ludźmi, wieczory spędzałam sama czytając ukochane książki lub chodząc na babski fitness. Zresztą mieszkałam w małej miejscowości, gdzie wszyscy faceci w moim wieku mają przecież swoje rodziny. Wtedy córka zasugerowała, bym założyła konto na Randkologii. Ona sama poznała tam swojego chłopaka. Lubiłam internet i komputer, korzystałam z Facebooka, czytałam blogi itd. Poradziłam sobie bez problemu. Bałam się jednak zagadać do jakiegoś mężczyzny – wiadomo, że jestem z pokolenia kobiet, które czekają na pierwszy krok. Szybko zaczęło kontaktować się ze mną sporo panów. Wymienialiśmy miłe rozmowy. Szczególnie dobrze rozmawiało mi się ze Zbyszkiem, także wdowcem. Nie byłam przekonana jednak do spotkania – Zbysiu mieszka 200 km ode mnie. Stwierdziłam jednak, że co mi zależy. Przed spotkaniem byłam ogromnie zestresowana. Zbyszek przyjechał do mojej miejscowości i przed wejściem do kawiarni obdarował mnie małym bukiecikiem kwiatów. Szarmancki, kulturalny, może nieco mniej przystojny niż na zdjęciu (ciii…), ale rozmawiało nam się naprawdę dobrze. Od kilku miesięcy jesteśmy razem, spotykamy się głównie w weekendy, poznaliśmy nasze dzieci i obecnie jedno z nas myśli już o przeprowadzce do drugiego. Na razie jednak nie będę zapeszać ;)


Zbyszek, elektromechanik
Moja żona zmarła 8 lat temu, miałem wtedy 45 lat. To była dla mnie okropna trauma, długo nie mogłem dojść do siebie. Po około dwóch latach od śmierci małżonki, związałem się z panią poznaną przez internet. Obydwoje byliśmy spragnieni miłości. Choć nigdy nie zrodziło się między nami jakieś wielkie uczucie, to jednak trwaliśmy w związku 4 lata. Nigdy nie zamieszkaliśmy ze sobą, bo nie mieliśmy takiej potrzeby. Rozstaliśmy się, bo Z. wyjechała do Niemiec do pracy. Nie byłem gotowy do wyjazdu (wciąż mieszkałem z synem), więc zgodnie zdecydowaliśmy o rozstaniu. Stwierdziłem, że odpocznę od związków i spróbuję ponownie. Nie wytrzymałem jednak długo i zapisałem się na inny portal randkowy. Tym razem była to Randkologia. Wydawała mi się jakaś taka bardziej intymna, spokojna. Nie chciałem być bombardowany reklamami, milionem ofert i propozycji matrymonialnych. Szybko się tam odnalazłem. Wszystko wydawało mi się zrozumiałe. Wypełniłem odpowiednie pola i system szybko zaczął podpowiadać mi panie, które mogłyby wzbudzić moje zainteresowanie. Zagadałem do kilku na raz. Monika wydawała się trochę niedostępna, ale stwierdziłem, że to dlatego, że dopiero niedawno zapisała się na portal randkowy i to jej początki. Spodobała mi się, więc postanowiłem kuć żelazo, póki gorące :) I udało się! Na spotkaniu była bardzo zestresowana (nie wiedziałem, że tak onieśmielam kobiety ;)), ale na kolejnym gadaliśmy już jak starzy znajomi. Dzisiaj jesteśmy razem i mamy poważne plany. Trzymajcie kciuki!
 

Rejestracja