Ania i Piotr, razem 2 lata

Ania, instruktor fitness
Zawsze byłam osobą, która ogromnie angażowała się w pracę. Na początku swojej kariery zawodowej nie istniało dla mnie nic innego. Uwielbiałam to, co robię i muszę przyznać, że wtedy nie brakowało mi niczego. Oczywiście gdzieś tam w środku mocno wierzyłam, że w końcu spotkam miłość swojego życia, ale specjalnie się tym nie emocjonowałam. Bywałam czasem na randkach, zdarzyły się nawet jakieś mniej poważne związki (zazwyczaj kilkutygodniowe, albo maksymalnie kilkumiesięczne), ale nigdy nie traktowałam tego bardzo przyszłościowo. Praca była na pierwszym miejscu. Po kilku intensywnie zawodowych latach zaczęło mi CZEGOŚ naprawdę brakować. Przychodzi chyba taki okres w życiu, że mamy już mniej energii na imprezy, a flirty w pracy nie sprawiają już większej przyjemności. Stwierdziłam, że nie mam już ochoty na przypadkowe spotkania. Postanowiłam skorzystać z Randkologii, o której już kiedyś słyszałam, że to serwis, który poprzez dobre dopasowania, daje duże możliwości poznania TEGO KOGOŚ. Muszę przyznać, że wkręciłam się od razu. Spędzałam sporo czasu na Randkologii. Dzięki temu poznałam kilku mężczyzn, z którymi nie „zabanglało” większe uczucie, ale bardzo się polubiliśmy i utrzymujemy kontakt. Po około 1,5 miesiąca (uważam, że to błyskawicznie!) poznałam mojego Piotrka. Do dzisiaj się śmiejemy, że miał do mnie anielską cierpliwość, bo długo nie chciałam się z nim spotkać. A on po prostu od razu mi się spodobał. Tak dobrze nam się rozmawiało (szczególnie o sporcie, który jest pasją obojga), że bałam się spotkać, by czar nie prysł. Na szczęście na randce na żywo okazało się wręcz przeciwnie. Za niewiele ponad rok nasz ślub. Dzięki, Randkologio :)


Piotr, doradca finansowy
Nigdy nie byłem specjalnym kobieciarzem. Oczywiście marzyłem o kobiecie, którą będę kochał i z którą stworzę rodzinę, ale nigdy nie było to celem samym w sobie. Oddawałem się pracy i przede wszystkim mojej pasji – bieganiu. Byłem w kilku związkach, ale nigdy nie były na tyle poważne, bym myślał o ślubie, myślę, że moje byłe partnerki również. Kiedyś jeden z kolegów z pracy zachęcił mnie do założenia profilu na portalu randkowym. Nie polecił nic konkretnego, więc z ciekawości wszedłem na pierwszą lepszą tego typu stronę (nie sądziłem, że jest tego w internecie tak dużo!). Założyłem konto i od razu zagadałem do kilku dziewczyn. Z jedną rozmawiało się dość fajnie, więc by nie tracić czasu umówiliśmy się na spotkanie. Niestety na żywo okazało się, że nie do końca się rozumiemy, w dodatku dziewczyna wcale nie przepadała za sportem, chociaż z rozmowy online wynikało coś innego. Zależało mi na kimś, kto będzie podzielał moje pasje, to oczywiste. Za jakiś czas zalogowałem się na inny portal – Randkologię. Od razu spodobało mi się bardzo wygodne szukanie potencjalnej partnerki – zwiększałem swoje szanse na to, by spotkać kogoś, kto będzie mi po prostu odpowiadał. Tak trafiłem na Anię. Zaimponowało mi, że jest trenerką fitnessu – zresztą poznałem to po zdjęciu. Który facet nie zwróciłby uwagi na tak seksowną dziewczynę. Choć rozmawiało się super, długo nie dochodziło do spotkania. Bałem się, że Ania się mną bawi i nigdy nie pójdzie ze mną na randkę. W końcu się doczekałem i… voilla! Za rok nasz ślub! :)

Rejestracja